Pages Navigation Menu

Spotkania

Gawędy o Grodzisku z Niespodzianką w tle

Posted by on Wrz 12, 2017 in spotkania | 0 comments

Gawędy o Grodzisku z Niespodzianką w tle

Jesień dla miłośników historii Grodziska zaczęła się wspaniale. Od Niespodzianki. Podczas pierwszego po wakacjach spotkania z cyklu Tropem Tajemnic Miasta tematem przewodnim okazały się losy tej jednej z najbardziej stylowych grodziskich willi. Tło historyczne dla opowieści Tomasza Siwca, potomka projektanta i pierwszego właściciela willi Józefa Moszyńskiego, stworzyły panie Barbara Walczyńska i Hanna Śliwińska, pamiętające Grodzisk i samą willę z okresu okupacji. Po ich gawędzie przenieśliśmy się razem z Tomaszem Siwcem w ostatnią dekadę XIX wieku, gdy na przedmieściach Grodziska, we wsi Jordanowice powstało uzdrowisko odwiedzane przez ówczesną elitę. Kuracjusze zakładu wodoleczniczego dra Bojasińskiego spędzali letnie miesiące w domkach rozsianych po rozległym Parku Jordanowickim, niekiedy decydując się na wybudowanie własnej willi czy domu wypoczynkowego. Grodzisk, a dokładnie sąsiadujące z miastem na wschodzie Jordanowice, stał się w II poł. XIX wieku dzięki otwarciu linii kolejowej popularnym podwarszawskim letniskiem. Przyrodnicze walory parku, świeże powietrze, dogodne położenie na szlaku kolejowym oraz uruchomienie hotelu zdecydowały o napływie mieszkańców Warszawy, którzy od wiosny do jesieni porzucali zadymione i brudne miasto na rzecz położonego 4 mile dalej azylu. Zgodnie z obowiązującym podziałem ról społecznych, luksus związany z wypoczynkiem należał do kobiet i dzieci – wysyłanych na „letnie pomieszkanie” przez utrzymujących dom mężczyzn. Należy równieć pamiętać, że skomunikowany z Warszawą Grodzisk postrzegany był jako miejscowość wypoczynkowa „pierwszego wyboru” – góry i morze leżały poza granicami, w innym państwie. Tak właśnie zdecydował petersburski architekt, tajny radca dworu carskiego Józef Moszyński, którego rodzina od lat wypoczywała w eleganckiej dzielnicy, wynajmując pokoje lub domki od miejscowych.  Za namową swojego kuzyna Moszyński zakupił w 1901 r. działkę przy ulicy Ogrodowej i wystawił na niej willę w stylu eklektycznym, łącząc w bryle uzupełnionej o strzelistą wieżę cechy willi włoskiej, renesans, gotyk i delikatnie zaznaczoną w ornamentach secesję. Budową ukończono w 1903 r, lokując wokół willi oficynę posiadającą mieszkania lokatorskie i komórki z czerwonej cegły. Niespodzianka była jednym z pierwszych budynków w mieście zaopatrzonym w prąd i kanalizację oraz bieżącą wodę, spływającą do kranów grawitacyjnie ze zbiornika umieszczonego w wieży. Budynek  miał stanowić niespodzianką dla matki i siostry architekta Konstancji Chmielewskiej zamężnej z Antonim Chmielewskim. Sam autor projektu, który realizację swojej wizji powierzył najlepszym rzemieślnikom, pozostawił dla siebie gabinet na piętrze, odwiedzając rodzinę przy każdej nadarzającej się okazji. Willa została oddzielona od ulicy (nota bene zamykaną szlabanem ze względu na usytuowanie przy niej urzędów carskich, w tym siedziby naczelnika powiatu błońskiego) ozdobnym ogrodzeniem z neogotycką bramą. Józef Moszyński zmarł w 1914 r i został z wielką pompą pochowany na cmentarzu parafialnym w Grodzisku – według legendy drogę z kościoła na cmentarz wyłożono dywanami. W tym samym roku ziemski padół opuścił jego szwagier Antoni Chmielewski, na którego barkach spoczęło utrzymanie willi i licznej rodziny. W latach I wojny światowej mieszkańcy opuścili willę, w której na kwaterze stanęli żołnierze niemieccy, dokonując w budynku licznych zniszczeń. Pozostawione w domu sprzęty zostały rozszabrowane i powracały do rodziny jeszcze długo po zakończeniu działań wojennych. przeciętna temperatura w domu takim jak willa Niespodzianka wynosiła 18 st. C. Mieszkańcy po wstaniu z łóżka przebierali się od razu w strój dzienny, w którym siadano do stołu i spędzano cały dzień. W mieszkaniu używano butów – pantofle pozostawiając w sypialni. W 1932 r. willę od Chmielewskich zakupił znany w Grodzisku felczer Maurycy...

read more

Śniadanie na trawie

Posted by on Cze 14, 2017 in koncerty, spotkania | 0 comments

Śniadanie na trawie

Bogata oferta śniadaniowa będąca dziełem uczestników i prawdziwa uczta duchowa przygotowana przez muzyków Kapeli Janka Stokowskiego złożyły się na pierwszy, jedyny i niepowtarzalny piknik dla seniorów (i nie tylko), który odbył się w Parku Skarbków 22 czerwca. Były ciasta, truskawki, ogóreczki, bekon a’la Teresa, zakąski (do kawy z mlekiem) i przekąski, a my bawiliśmy się do wtóru szlagierów ze stolycy oraz przebojów starego kina. Był „Bal na Gnojnej” i „Tango apaszkowskie”, „Już taki jestem zimny drań”, a wszyscy czuli się jak „U cioci na imieninach” lub jak pasażerowie, którzy wsiedli na „Statek do Młocin”. Wielka atrakcja dla dorosłych i dla dziatek. Były rozmowy na kocyku, tańce, zabawy i wspólne śpiewanie oraz próbowanie przyniesionych smakołyków. I o to...

read more

Indie

Posted by on Maj 24, 2017 in spotkania | 0 comments

Indie

Namaste – o znaczeniu tego powitania, religiach, obyczajach i niezwykłej historii Indii opowiadał 26 maja Włodziemierz Musiał podczas wykładu Żywa kultura Indii: obrzędy, kulty, festiwale. Włodzimierz Musiał od 18 lat zajmuje się zawodowo podróżowaniem i poznawaniem: świata, drugiego Człowieka i siebie; jego pasją jest filozofia, czyli umiłowanie Mądrości. Odwiedził ponad 40 krajów na pięciu kontynentach. Wszędzie najpierw poznawał ludzi, a dzięki nim dany kraj. Pierwszym krajem, który w 1998 roku przewędrował wzdłuż i wszerz, były Indie. Od tego czasu datuje się jego fascynacja ojczyzną Drawidów i Bharatów. Odkrywanie i pasjonujące zgłębianie Indii trwa nieprzerwanie po dziś dzień. Zagadnienia, które niezmiennie bada, to filozofia i kultura Indii oraz bogactwo i oryginalność tradycji, rytuałów, obrzędów wpisanych w kulturę indyjską. Innymi słowy jego pasją jest poznawanie fenomenu tożsamości i wyjątkowości Indii....

read more

Jubileusz Bogorii

Posted by on Maj 5, 2017 in spotkania | 0 comments

Jubileusz Bogorii

Narodziła się 25 lat temu, miała kiku opiekuńczych ojców i zastęp troskliwych matek, którzy dbali o jej wygląd i poziom, rozwój i estetykę. Niemal od razu mogła liczyć na życzliwość otoczenia, a z wiekiem, jak się okazało, nabrała poza kolorami umiejętności relacjonowania życia miasta i pozostawania blisko ludzi. W sobotę obchodziła w gronie miłych i zacnych gości 25 urodziny. Nie zabrakło tych, którzy byli przy jej narodzinach, tych, którzy przez lata sprawowali nad nią opiekę, jak również tych, którzy co miesiąc z chęcią goszczą ją u siebie w domach. Bogoria, grodziskie pismo społeczno-kulturalne, od 25 lat jest w Waszych rękach, a 13 maja w willi rodzina Bogorii spotkała się, aby świętować jubileusz tego najdłużej wychodzącego grodziskiego periodyku. Poza ojcami założycielami, gronem redakcyjnym, które przez lata rozrosło się do kilkudziesięciu osób, edytorami, składaczami, korektorami, fotografami i drukarzami, nie zabrakło czytelników – władz miasta i powiatu, radnych, honorowych obywateli i całej, niezwykle przyjaznej rzeszy mieszkańców Grodziska. Był czas na podziękowania i wspomnienia, koncert w wykonaniu Agnieszki Grochowicz z zespołem w programie Osiecka/Krajewski/Grochowicz i wernisaż wystawy jubileuszowej (hejnał na ligawce otwierający ekspozyję odegrał artysta ludowy Adam Szczepanik). Oczywiście przy okazji spotkania – poza wrażeniami artystycznymi – nie mogło zabraknąć akcentów kulinarnych. O ucztę godną króla Salomona, w dodatku przygotowaną i obsługiwaną z  klasą i profesjonalizmem spotykanym w najlepszych restauracjach, postarali się uczniowie ZS nr 1 w Grodzisku Maz. Rozmowy bogoryjne, mniej i bardziej poważne, prowadzone były do późnych godzin wieczornych na tarsie i w ogrodzie willi, a relacje z całej uroczystości znajdą czytelnicy w kolejnym numerze Bogorii....

read more