Pages Navigation Menu

Gawędy o Grodzisku z Niespodzianką w tle

Gawędy o Grodzisku z Niespodzianką w tle

Jesień dla miłośników historii Grodziska zaczęła się wspaniale. Od Niespodzianki. Podczas pierwszego po wakacjach spotkania z cyklu Tropem Tajemnic Miasta tematem przewodnim okazały się losy tej jednej z najbardziej stylowych grodziskich willi.

Tło historyczne dla opowieści Tomasza Siwca, potomka projektanta i pierwszego właściciela willi Józefa Moszyńskiego, stworzyły panie Barbara Walczyńska i Hanna Śliwińska, pamiętające Grodzisk i samą willę z okresu okupacji. Po ich gawędzie przenieśliśmy się razem z Tomaszem Siwcem w ostatnią dekadę XIX wieku, gdy na przedmieściach Grodziska, we wsi Jordanowice powstało uzdrowisko odwiedzane przez ówczesną elitę. Kuracjusze zakładu wodoleczniczego dra Bojasińskiego spędzali letnie miesiące w domkach rozsianych po rozległym Parku Jordanowickim, niekiedy decydując się na wybudowanie własnej willi czy domu wypoczynkowego.

  • Grodzisk, a dokładnie sąsiadujące z miastem na wschodzie Jordanowice, stał się w II poł. XIX wieku dzięki otwarciu linii kolejowej popularnym podwarszawskim letniskiem. Przyrodnicze walory parku, świeże powietrze, dogodne położenie na szlaku kolejowym oraz uruchomienie hotelu zdecydowały o napływie mieszkańców Warszawy, którzy od wiosny do jesieni porzucali zadymione i brudne miasto na rzecz położonego 4 mile dalej azylu. Zgodnie z obowiązującym podziałem ról społecznych, luksus związany z wypoczynkiem należał do kobiet i dzieci – wysyłanych na „letnie pomieszkanie” przez utrzymujących dom mężczyzn. Należy równieć pamiętać, że skomunikowany z Warszawą Grodzisk postrzegany był jako miejscowość wypoczynkowa „pierwszego wyboru” – góry i morze leżały poza granicami, w innym państwie.

Tak właśnie zdecydował petersburski architekt, tajny radca dworu carskiego Józef Moszyński, którego rodzina od lat wypoczywała w eleganckiej dzielnicy, wynajmując pokoje lub domki od miejscowych.  Za namową swojego kuzyna Moszyński zakupił w 1901 r. działkę przy ulicy Ogrodowej i wystawił na niej willę w stylu eklektycznym, łącząc w bryle uzupełnionej o strzelistą wieżę cechy willi włoskiej, renesans, gotyk i delikatnie zaznaczoną w ornamentach secesję. Budową ukończono w 1903 r, lokując wokół willi oficynę posiadającą mieszkania lokatorskie i komórki z czerwonej cegły. Niespodzianka była jednym z pierwszych budynków w mieście zaopatrzonym w prąd i kanalizację oraz bieżącą wodę, spływającą do kranów grawitacyjnie ze zbiornika umieszczonego w wieży. Budynek  miał stanowić niespodzianką dla matki i siostry architekta Konstancji Chmielewskiej zamężnej z Antonim Chmielewskim. Sam autor projektu, który realizację swojej wizji powierzył najlepszym rzemieślnikom, pozostawił dla siebie gabinet na piętrze, odwiedzając rodzinę przy każdej nadarzającej się okazji. Willa została oddzielona od ulicy (nota bene zamykaną szlabanem ze względu na usytuowanie przy niej urzędów carskich, w tym siedziby naczelnika powiatu błońskiego) ozdobnym ogrodzeniem z neogotycką bramą. Józef Moszyński zmarł w 1914 r i został z wielką pompą pochowany na cmentarzu parafialnym w Grodzisku – według legendy drogę z kościoła na cmentarz wyłożono dywanami. W tym samym roku ziemski padół opuścił jego szwagier Antoni Chmielewski, na którego barkach spoczęło utrzymanie willi i licznej rodziny. W latach I wojny światowej mieszkańcy opuścili willę, w której na kwaterze stanęli żołnierze niemieccy, dokonując w budynku licznych zniszczeń. Pozostawione w domu sprzęty zostały rozszabrowane i powracały do rodziny jeszcze długo po zakończeniu działań wojennych.

  • przeciętna temperatura w domu takim jak willa Niespodzianka wynosiła 18 st. C. Mieszkańcy po wstaniu z łóżka przebierali się od razu w strój dzienny, w którym siadano do stołu i spędzano cały dzień. W mieszkaniu używano butów – pantofle pozostawiając w sypialni.

W 1932 r. willę od Chmielewskich zakupił znany w Grodzisku felczer Maurycy Frejdlich.