Pages Navigation Menu

Turecki teatr cieni

Turecki teatr cieni

Spektakl opatrzony uwagą „tylko dla dorosłych” rozbudził oczekiwania publiczności, która szczelnie wypełniła Radogoszcz. Niektórzy spodziewali się eksplozji erotyki na miarę popularnej powieści o 50 twarzach pewnego playboya, inni domyślali się raczej niestandardowej wersji znanego z telewizji serialu o sułtanie i jego brankach. Tymczasem Teatr Ka (skrót od słowa Karagoz, czyli czarne oko) zaskoczył wszystkich, prezentując 20 lutego premierowe przedstawienie „Huśtawka”.

Podświetlony parawan, orientalna muzyka, dialogi w języku tureckim, a przede wszystkim cała galeria nietuzinkowych postaci przesuwających się przed oczami widzów i zaprawione absurdem historie – tak w największym skrócie opisać można przedstawienie tradycyjnego tureckiego teatru cieni. Do tego należy jeszcze dodać sprawne ręce animatorów ożywiających bohaterów, dowcipne dialogi, aurę dyskretnej acz czytelnej erotyki i towarzyszące przedstawieniu, wybuchające raz po raz salwy śmiechu. Widzowie, którzy dzięki spektaklowi „Huśtawka” w wykonaniu Teatru Ka po raz pierwszy spotkali się z tą klasyczną formą sztuki, nie kryli zaskoczenia i satysfakcji, nagradzając aktorów gromkimi brawami. Prześmieszna, a zarazem doprawiona nieoczywistymi, filozoficznymi z ducha pointami, obfitująca w nieoczekiwane wolty i atakująca odbiorców humorem, przy którym bledną purenonsensowne żarty Monty Pythona, opowieść o perypetiach dwóch przyjaciół Karagoza i Hacivata, okazała się znakomitą rozrywką, a zarazem rodzajem wtajemniczenia w przebogaty świat tureckiej kultury.

Już sam schemat fabuły wydaje się nader oryginalny. Posłuchajcie: Karagöz zarabia na życie huśtając ludzi na huśtawce. Jego klientami są przeróżne indywidua zamieszkujące dawny Stambuł. Są wśród nich: miotający się między niebem a ziemią schizofrenik, kobieta szukająca mocnych wrażeń, opiumista na wiecznym odlocie, bardzo niegrzeczny karzeł, słuchający cmentarnych ballad bandyta oraz mówiący zagadkami Żyd. Tak proste zajęcie jak huśtanie huśtawki okazuje się więc nie lada wyzwaniem dla Karagöza, który zachowaniem nie odbiega od normy, jaką wyznaczają jego klienci. To wszystko sprawia, że absurd goni absurd, uciekając przed absurdem. Zaskakujące? Wyobraźcie sobie teraz, że do opowieści dodane są barwne (dosłowne i w przenośni) postaci, a perypetiom towarzyszy polsko-turecki dialog. Nic dziwnego, że szczerze ubawiona i rozochocona publiczność tuż po wybrzmieniu owacji szturmem udała się za kulisy, aby podpatrzeć warsztat twórców „od kuchni”.

Turecki teatr cieni Karagoz to jedna z kilku tego typu tradycyjnych technik teatralnych, jaki możemy spotkać w Azji. Jego początki są dość niejasne. Jedni są przekonani, że przybył do Turcji na początku XVI wieku z Egiptu, inni mówią, że to rodzima tradycja, która zrodziła się w Bursie, niedaleko Stambułu, w XIV wieku. Jakby nie było, teatr ten od swoich początków aż do końca XIX wieku był w Turcji jedną z najbardziej popularnych rozrywek. Lubili go wszyscy: władcy i ludzie prości, żołnierze i kobiety, starzy i młodzi.
Do naszych czasów zachowało się prawie 50 sztuk teatru Karagoz, z czego 29 uchodzi za klasyczne. Choć są wśród nich adaptacje wschodnich legend i romantycznych eposów znanych na całym Bliskim Wschodzie, to jednak większość opowiada o przygodach dwóch przyjaciół, którzy wciąż pakują się w różnego rodzaju tarapaty. Są nimi Karagoz, od którego imienia teatr wziął swoją nazwę oraz Hacivat. Karagoz jest prosty, niewykształcony i rubaszny, a Hacivat to jego przeciwieństwo. Różni ich wszystko, są jak ogień i woda, lecz bez siebie nie mogą żyć.
Tej dwójce towarzyszy cała plejada postaci, którymi są zazwyczaj przedstawiciele różnego rodzaju mniejszości i grup społecznych zamieszkujących dawny Stambuł. Są więc wśród nich muzułmanie, chrześcijanie i Żydzi, Kurdowie, Arabowie, Ormianie i Grecy, przybysze z Anatolii i znad Morza Czarnego, a także goście z Iranu i Europy. Dużo jest kobiet, są tancerze i tancerki, pijacy, opiumiści, bandyci oraz wszelkiego rodzaju dziwacy, jakich można było spotkać niegdyś na ulicach Stambułu. Każda z tych postaci ma właściwy sobie charakter, język oraz sposób bycia i pzedstawiana jest w sposób dowcipny, z dużym przymrużeniem oka. Akcja przedstawień okraszona jest dużą ilością słownego humoru i przeplatana tradycyjną turecką muzyką, śpiewem i tańcem.

W przedstawieniu „Huśtawka” wystąpili:

Umut Nebioglu – inżynier o duszy artysty i wielu talentach. Pierwszy i jedyny w Polsce aktor i animator tradycyjnego tureckiego teatru cieni. Tajniki tej sztuki poznawał przez siedem lat u Tacettina Dikera – najstarszego z wielkich tureckich mistrzów tego teatru. W Stambule mieszkał z nim po sąsiedzku, uczył się u niego, pomagał mu, a w końcu razem z nim występował.
Dzięki małżeństwu z Olgą, związał swoje plany życiowe z Polską. Zamieszkał w Warszawie, gdzie wykonuje lalki i dekoracje do nowych sztuk oraz opracowuje ich scenariusze.

Albert Kwiatkowski – spotkał Umuta przypadkiem i natychmiast został jego pomocnikiem (yardakiem). Przygotowuje polskie adaptacje sztuk, a podczas przedstawień tłumaczy je polskiej widowni. Orientem zajmuje się od ponad 15 lat.
Od 8 lat tłumaczy literaturę perską: poezję i prozę, literaturę mistyczną, współczesną, ludową i dla dzieci. Od kilku lat współpracuje z polskimi opowiadaczami z grupy Studnia O. przy projektach orientalnych skierowanych do dorosłych i do dzieci.