Pages Navigation Menu

Spotkanie autorskie z Dariuszem Rosiakiem

Spotkanie autorskie z Dariuszem Rosiakiem

Jak dyskutować dziś o okresie PRL, nie rozdrapując zadawnionych ran, nie wskazując zdrajców, unikając łatwych ocen, bez gniewu, oszczerstw i żalu? Odpowiedź stanowi książka Dariusza Rosiaka „Wielka odmowa”, napisana sine ira et studio próba sportretowania minionej epoki przez pryzmat trzech odmiennych życiorysów. O książce z jej autorem, dziennikarzem radiowej „Trójki” i znakomitym reporterem, rozmawiał 6 czerwca Aleksander Kaczorowski.Jak zdradził Dariusz Rosiak, impulsem do powstania książki była propozycja napisania biografii o. Mieczysława Alberta Krąpca, dominikanina, wieloletniego rektora KUL. Ów zamysł, choć ostatecznie niezrealizowany, zaowocował intrygującą, z wielu względów odkrywczą opowieścią ulepioną z trzech zasadniczo odmiennych, wynikających z wyborów etycznych, czy też (o)pozycji wobec władzy, dróg życiowych. Nieheroicznymi bohaterami książki są zestawieni na zasadzie kontrastu trzej protagoniści broniący samodzielnie lub za pośrednictwem zachowanych świadectw swoich racji: Janusz Krupski, o. Albert Mieczysław Krąpiec i Edward Kotowski. Brak heroizmu u tych właśnie postaci wynika nie tylko z wątpliwej gry, jaką podjęli z władzą dwaj ostatni, ale także – jak w przypadku Janusza Krupskiego – ze zwykłej przyzwoitości, która wzbraniała mu „podawać ręki diabłu” i nakazała odrzucić pokusy beneficjów płynące po dokonanej transformacji z obozu „Solidarności”. Jakkolwiek osoba Krupskiego jest kluczem do odczytania książki, pozostaje ona nie tyle biografią „zwykłego” świętego, który nie dał się zwyciężyć złu, ale wielce plastycznym portretem epoki, zrywającym z pokutującymi od 1989 r., utrwalonymi w zbiorowej świadomości, dogmatycznymi wręcz aksjomatami. Rosiak z wprawą wytrawnego reportera rewiduje ustalone sądy, konfrontuje różne, często wykluczające się narracje i punkty widzenia, zestawia archiwalia z opisem sytuacji, cytuje korespondencje, cierpliwie słucha wszystkich racji – powstrzymując się przy tym od oceny i chęci wyręczania czytelnika, unikając skandalizującego tonu, wątpliwych rewelacji i mentorstwa, w końcu – przekuwając zgromadzone z cierpliwością okruchy w imponującą, przeświecającą między wierszami metaforę.

Wszystkie te elementy, poszerzone o wnioski natury społecznej i wspomnienia czytelników obecnych na spotkaniu, udało się wydobyć Aleksandrowi Kaczorowskiemu w arcyciekawej rozmowie, której finałem były pytania z sali i prośby o autograf autora.