Pages Navigation Menu

Sceneria rozpaczy

Sceneria rozpaczy

Grodzisk nie miał szczęścia do filmu, mimo że grał naprawdę dużo, występując jako scenografia w wielu obrazach kręconych w epoce szczęśliwie minionego ustroju. Zwykle jednak nasze miasto,  opisywane w prasie stołecznej tego okresu jako istny, budzący politowanie i grozę skansen z niemal kompletnie zachowaną siecią brudnych rynsztoków, krzywych bruków i odrapanych, naruszonych zębem czasu kamienic, służyło jako dekoracja dla rozgrywających się na ekranie dramatów. Były to bowiem opowieści o nieszczęśliwej miłości, jak „Gonitwa” Zygmunta Hubnera z debiutującą wtedy w filmie Teresą Budzisz-Krzyżanowską i Tadeuszem Janczarem, patologii polegającej na dręczeniu matki granej przez Lidię Szukszynę przez prymitywnego syna, bohatera „Ballady o Januszku”, czy machlojkach uprawianych przez pazernych cwaniaczków wyśmiewanych w „Zmiennikach” oraz o przegranym buncie młodych sprzeciwiających się skostniałym schematom, reprezentowanym przez grono bezmyślnych nauczycieli w „Ostatnim dzwonku”. Dopiero zrealizowany w końcu lat 90. film Krzysztofa Krauzego „Wielkie rzeczy” ukazał Grodzisk dysponujący już kolorowym deptakiem w pozytywnym kontekście – jako położony nad morzem kurort, zamieszkały przez ludzi zmagających się ze swoimi słabościami, aczkolwiek pełnych wiary w szczęśliwą odmianę losu.