Pages Navigation Menu

Muzyka włoskiego renesansu

Muzyka włoskiego renesansu

Błogosławione cierpienia, których niezłomny w miłości od ciebie zaznałem, pani! Błogosławione westchnienia i łzy przelane bez miary – śpiewali w dobie renesansu nadworni minstrele, kierując pełne tęsknoty słowa do nadobnych dam i dumnych a dzielnych panów. W niedzielę 27 października najwspanialsze madrygały z XVI i XVII wieku przywował w obecności licznie zebranej publiczności chór „Pośrodku Żywota”. Jak się okazało, sztuka włoskiego madrygału – opowiadającego zazwyczaj o miłosnych podbojach, flirtach i uczuciowych rozterkach – wcale się nie zestarzała. Przeciwnie, za sprawą chórzystów afekty zawarte w renesansowych kompozycjach, wybrzmiały z nową siłą. Szczerze poruszeni słuchacze nagrodzili artystów owacją równie gwałtowną co miłosne porywy, niepomiernie jednak dłuższą, zmuszając chór do dwukrotnego bisu. Dzięki narracji towarzyszącej kolejnym pieśniom rozpisanym na głosy obecni dowiedzieli się, że madrigali amorosi pomimo włoskiego rodowodu pisane były z powodzeniem przez wielu europejskich śpiewaków od Sekwany, przez Ren aż po zimne fiordy Danii – zawsze w języku Dantego. Niektóre madrygały, poza próbą oddania żaru uczucia czy rozczarowania wywołanego zawodem miłosnym, zawierały także gorzkie pouczenia i moralne wskazówki, inne – dla kontrastu – oferowały zabawę i kpinę z nazbyt poważnego traktowania spraw uczuciowych. Wszystkie zaś stawiały w centrum miłość jako siłę zdolną przemienić życie. „T’amo, mia vita…” Amorze! Natchnij mą duszę ku niej, by „kocham cię, życie moje” stało się treścią mego życia!